Cisza Jak Ta

Szemkel - Siódmy Anioł

sł. M. Łangowski, muz. T. Fojgt

G A h cis D – A G
Na dachu kamienicy
prostując zmęczone kości
przykucnął w słońcu Szemkel
Archanioł grzesznych miłości

Zmęczone skrzydła zwinął
Płacząc na dachu skraju
Tak trudno przemycać grzeszników
Przez bramy Boskiego raju....

I westchnął Szemkel smutno
Do lotu prostując skrzydła
Cóż winna ludzka miłość
Że nawet Aniołom zbrzydła...?
G A h cis D – A G

Śmiały się inne anioły
Że szary, zmęczony nieładny
Że skrzydła ma zmierzwione
Że kolor piór tak szkaradny

Że wielokrotnie karany
Za przemyt ludzkich słabości
Że dla takiego nie warto
Marnować Boskiej miłości

Puszyste, białe dostojne
i z rozwianymi lokami,
fruwały nad nim wyniośle
zajęte ważnymi sprawami

I westchnął Szemkel smutno
Do lotu prostując skrzydła
Cóż winna ludzka miłość
Że nawet Aniołom zbrzydła...?
Że nawet Aniołom zbrzydła...?
G A h cis D – A G

D
e
h
G A h cis

D
e h
G fis
G fis e/D

G A h /A
G fis(A) e/D
G A h/A
G fis e/D


D
e
h
G A h cis

D
e h
G fis
G fis e/D

Fis h
Fis h
Fis G D
G fis e/G A D

G A h /A
G fis(A) e/D
G A h/A
G fis e
G A D